TC Chrobry Scott Głogów 2017 Karpacki Wyścig Kurierów 2015
Przełajowe Mistrzostwa Polski czyli pecha ciąg dalszy
10931250_1551055145148953_4471175877149573730_n Od środy poprzedzającej niedzielne Mistrzostwa Polski w Bytowie trenowałem na trasie, która bardzo mi odpowiadała. Czułem się naprawdę dobrze po pierwszej przepracowanej zimie od paru lat. Jednak pech chciał, że tych mistrzostw nie ukończyłem.

Zacznijmy jednak od początku. Po przyjeździe na miejsce zastała mnie śnieżyca, jednak jeszcze tego dnia chciałem zrobić parę rundek po trasie żeby zobaczyć z czym będę miał do czynienia w niedziele. Już na pierwszy rzut oka było widać, że organizatorzy postarali się. Pętla na kilka dni przed pierwszymi startami była praktycznie cała otaśmowana co jest rzadko spotykane na wyścigach w Polsce, a runda była szeroka co na pewno ułatwiało wyprzedzanie. Pierwsza część trasy była interwałowa i wymagająca fizycznie, natomiast druga trochę mniej mnie cieszyła, bo składała się z kilku dłuższych prostych zakończonych agrafkami na plaży.

10922744_1551055165148951_7179464680873764759_n

Nadszedł dzień startu, pogoda bardzo się zmieniła od środy, a co za tym idzie? Na trasie zamiast zamarzniętej ziemi po sobotnich startach młodszych kategorii można było spotkać masę błota niczym na zagranicznych wyścigach. Pomimo jakby się wydawało dobrej organizacji start opóźnił się o blisko 30min przez co rozgrzewka poszła na marne. Elita ruszyła, a do startu młodzieżowców została jeszcze minuta. Na liście startowej sporo nazwisk, które w tym roku jeszcze się nie ścigały. Sędzia odgwizduje 15 sekund do startu i ruszyli. Dobrze wystartowałem jednak aby nie tracić sił które w końcowej fazie wyścigu będą na wagę złota schowałem się za kołem Michała Paluty. Za moimi plecami każdy walczył o jak najlepszą pozycję i tuż przed zakrętem wskoczył przede mnie Bartosz Mikler, któremu w tym sezonie idzie nadzwyczaj dobrze. Runda rozjazdowa przebiegła bez większych roszad i na zasadnicze okrążenie wjechałem na trzeciej pozycji. Pierwszą część rundy przejechaliśmy praktycznie razem, na prostej przeskoczył przed mnie jeszcze Remigiusz Gil. Końcówka okrążenia w dniu wyścigu została zmieniona i zamiast kilku serpentyn po piachu zastaliśmy delikatny zakręt z wyjeżdżoną koleiną, a za nią długa asfaltowa prosta prowadząca do mety. Jadąc koleiną jeden z zawodników wpadł na genialny pomysł żeby wyprzedzić mnie bokiem po nie wyjeżdżonym piachu i w tym właśnie momencie zakończyła się moja i jego przygoda z mistrzostwami.. W wyniku tej kolizji uszkodziłem prawą manetkę, wizyta w boksie nic nie dała, gdyż nie miałem zapasowego roweru. Przejechałem jeszcze jedna rundę jednak jazda na jednym przełożeniu była bezsensowna i zjechałem z trasy.

10403298_1551055278482273_9047714359857216810_n

Mam nadzieje, że to już koniec pecha w tym roku bo dwa haki, przerzutka i kilka gum to chyba niezły wynik jak na miesiąc jeżdżenia. Nie poddaje się i trenuje dalej do głównej część sezonu, która rozpocznie się już za niespełna dwa miesiące. W międzyczasie przygotowuję się do matury,  która czeka mnie w tym roku. W sobotę dla urozmaicenia przygotowań wraz z resztą grupy wystartuje w 26 Zimowym Triathlonie Warszawskim 🙂

1517624_1551055351815599_581794120970965229_n


Created by Przemysław Sobczyk - przemek191191[at]gmail.com
000076051