TC Chrobry Scott Głogów 2017 Karpacki Wyścig Kurierów 2015
Srebro Przełajowych Mistrzostw Polski w Lublinie!
przelajowe_mp_elita_mezczyzn__048 Tegoroczne Mistrzostwa Polski, a raczej warunki, które zmieniały się z godziny na godzinę zaskoczyły wszystkich. W sobotę, gdy wraz z bratem jeździliśmy po rundzie, była ona cała pokryta błotem co zdecydowanie nam odpowiadało. Natomiast dzień później z rundy na rudę przybywało coraz więcej śniegu, a po błocie nie było ani śladu.

11181742_10153233746582539_752601389399801541_n

Jak to mówi większość kolarzy, gdy termometr wskazuje kilka kresek poniżej zera, nie sam wyścig, lecz ostania godzina przed startem jest najgorsza. Pomimo braku takich udogodnień jak ogrzewany namiot (Katowice), udało mi się wykonać solidną rozgrzewkę i z głowa pełną optymizmu udałem się na linie startu. Tam profesjonalnie, niczym na wyścigach zagranicznych boks startowy, z którego byliśmy wywoływani na kreskę. Ostanie kilka dobrych wyścigów pozwoliło mi uzbierać trochę punktów dzięki czemu stałem w pierwszym rzędzie. Bez przedłużania, sędzia odgwizdał minutę do startu i ruszyliśmy! Start wyszedł mi całkiem ładnie i już na pierwszej prostej w lesie jechałem za Markiem. Pierwsza runda dosyć asekuracyjna, żeby tylko się nie wywrócić. Nawet przeszkody, które podczas treningów bez większych problemów pokonywałem na rowerze, na wyścigu wolałem biegać. Po dwóch rundach uformowała się kilku osobowa grupka w składzie Konwa, Gil, Mikler, Bogusławski, Szczepaniak, Michalski i ja. Tego dnia czułem, że noga jest naprawdę dobra. Jednak długo się nie nacieszyłem jazdą w czubie, bo już na trzeciej rundzie na jednym z zakrętów uciekło mi koło i zaliczyłem efektowną glebę. Szybko się pozbierałem, jednak do grupki prowadzącej miałem już kilkanaście metrów straty. Gdy trasa pokryta jest lodem, odrobienie straty nie jest takie proste jakby się wydawało. Do tego dochodzą zawsze nerwy i chęć jak najszybszego dociągnięcia do reszty, chwila nie uwagi i znowu leżałem na ziemi. Nie tylko ja tego dnia się ślizgałem, wychodząc z za zakrętu, dostrzegam leżącego na dole zjazdu Kacpra Szczepaniaka. Szybko pozbierał się i dalej razem kontynuowaliśmy jazdę. W między czasie było jeszcze kilka wywrotek z jego i mojej strony, a po trzech rundach Kacper zjechał do boksu jakby nigdy nic i zakończył wyścig (jak się później okazało, skutki upadku z pierwszych rund dały mu się odczuć). Kontynuowałem samotnie jazdę, aż do momentu, gdy sam przez chwile nie uwagi nie najechałem na oblodzony fragment trasy, od razu straciłem przyczepność pod przednim kołem i zjechałem ze skarpy na tyłku. Wykorzystali to rywale i chwile później jechałem już z Michałem Palutą. Kolejne rundy, kolejna wywrotka, spadam oczko niżej i jadę dalej z Barkiem Pilisem i Michalskim. Barek narzucił naprawdę mocne tempo i zostaliśmy już tylko we dwóch. Wjechaliśmy na ostatnią rund, jechałem spokojnie po kole i oszczędzałem siły na końcówkę. Tuż za przeszkodą mijamy Michała Palutę, który zaliczył wywrotkę. Trzymałem koło do końca i nie odpuszczałem. Na kilku ostatnich serpentynach pod skarpę Bartek popełnił błąd, więc wykorzystałem okazje i wysunąłem się na prowadzenie. Jednak na prostej doszedł mnie i wysunął się na 4 pozycje w Elicie. Pomyślałem sobie, że jeszcze nie wszystko stracone, mogę przecież rozegrać ten wyścig tak jak ostatni Puchar Polski w Lublinie. Jednak nie udaje mi się wyprzedzić rywala przed krótkimi schodami prowadzącymi do mety, a ten zostawia mnie za przeszkodą daleko za swoimi plecami. Jednak Mistrzostwa kończę ze srebrem w młodzieżowcach, a jednocześnie 5 miejscem w elicie z czego jestem zadowolony, chodź pozostaje mały niedosyt, bo tego dnia czułem się naprawdę dobrze.

12494829_10153233740062539_7511676220448371782_n

Teraz czas odstawić rower na bok, złapać trochę oddechu przed długim sezonem letnim. Pod  koniec stycznia ruszam pełną parą z przygotowaniami do mojego 3 już sezonu, który spędzę w kategorii młodzieżowej.

przelajowe_mp_elita_mezczyzn__078

 


Created by Przemysław Sobczyk - przemek191191[at]gmail.com
000075016