TC Chrobry Scott Głogów 2017 Karpacki Wyścig Kurierów 2015
Wszystko zaczęło się w Sobótce.
IMG_5864 Już od kilku tygodni czekałem na ten wyścig. Podekscytowany nową grupą, byłem ciekaw jak to wszystko wyjdzie w praktyce. Do tego dwa solidnie przepracowane obozy napawały optymizmem. Czułem, że noga jest dobra. Jednak jak to zawsze bywa na pierwszych wyścigach, życie wbrew naszej woli pisze własny scenariusz. I tak też było w Dzierżoniowie.

Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że to biedzie dobry wyścig. Jeszcze dzień wcześniej padał śnieg, a w sobotę od rana świeciło słońce. Po przyjeździe na miejsce, ekipa była już w komplecie. Szybkie poprawki przy rowerze i można było ruszać na rozgrzewkę. Przed wyścigiem, coś nowego dla mnie czyli przydzielanie zadań każdemu z osobna, a po wszystkim można było ruszać na start. Z małym opóźnieniem wystartowaliśmy wraz z gwizdkiem sędziego i bum. Spadł mi łańcuch, pomyślałem sobie, zdarza się. Szybko zebrałem się i udało mi się jeszcze dogonić grupę. Niestety problem pojawiał się notorycznie i byłem zmuszony odwiedzić boks. Jak się okazało świeżo wymieniony napęd nie bardzo chciał współpracować ze starą tarczą w korbie. Mimo wszystko ruszyłem dalej. Nie mogąc się ścigać z czołówką jedyne co mi pozostało to zrobić dobre wprowadzenie do wyścigu, który miał się odbyć dnia następnego w Sobótce. Po przejechaniu około połowy dystansu, moja kilku osobowa grupka została ściągnięta przez sędziów. Peleton jechał szybciej niż parę osób razem wziętych i można było się spodziewać potocznego „dubla” na niespełna 1.5 kilometrowej trasie.

IMG_5863

 

Po usunięciu usterki, w niedziele przy równie pięknej pogodzie, pełen sportowej złości przystąpiłem do mojego drugiej w nowym sezonie startu. Tak jak w sobotę, trener zarządził odprawę, z której wynikło, że tego dnia miałem spróbować powalczyć na kreskę. Dystans na rozpoczęcie sezonu to niespełna 130km składających się z 7 rund czyli 3 godziny dobrego ścigania. Na starcie dwie grupy pro contynentalne. Już od gwizdka tempo w peletonie było dosyć żwawe. Dla wielu osób w tym mojej grupy, ten wyścig byłem pierwszym w sezonie, więc noga swędziała nie jednego zawodnika. Na pierwszym kółku wyklarowała się trzy osobowa ucieczka, w której brakowało pomarańczowego zawodnika (ccc). Można, wiec było przypuszczać, że pomarańczowi nie odpuszczą tego odjazdu. Ze spokojną głowową pokonywałem kolejne okrążenia trzymając się czuba peletonu, aby uniknąć nie potrzebnych kraks i nie przespać istotnych akcji wyścigu. Na dwie rundy do końca tempo w peletonie znacznie się ożywiło. Wjeżdżając na ostatnią pętle z przodu nadal była trojka uciekinierów, a peleton coraz bardziej przyspieszał. Wiedziałem, że kluczowym elementem tego wyścigu będzie przedostatni podjazd w mieście, czyli krótka stroma ścianka. Jeśli tam będę daleko to pozamiatane. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, przedostatni podjazd przed meta wjechałem w okolicach 25 pozycji wioząc za sobą kolegę z drużyny. Następnie szybki zjazd przez miasteczko, dwa ostre zakręty i długa prosta pod górę do mety. Jadąc po kole zawodnika przed sobą zdałem sobie sprawę, że jestem zdecydowanie za daleko. Zacząłem przechodzić kolejnych rywali aż do momentu, gdy natrafiłem na lukę w peletonie. Do kolejnych zawodników traciłem już dobre kilkanaście metrów, postanowiłem jechać ile fabryka dała. Na 200-300 metrów przed meta zza moich pleców wyskoczył Mateusz, któremu udało się jeszcze dogonić i wyprzedzić grupkę kolarzy co ostatecznie dało mu 11 miejsce w elicie i 2 w młodzieżowcach, a do zwycięstwa zabrakło zaledwie pół koła. Ja natomiast zakończyłem ten wyścig na kolejno 15 i 4 miejscu.

IMG_4232

 

Mimo małego niedosytu jestem zadowolony z minionego weekendu. Pomimo tego, iż kryterium kompletnie mi nie wyszło, to było bardzo dobrym wprowadzeniem do otwarcia sezonu w Sobótce. Obecnie myślami jestem już przy piątku, kiedy to ma się odbyć trzy dniowa etapówka. Jest ona jednym z kilkunastu etapów przygotowań do czerwcowych Mistrzostw Polski na szosie, które w tym roku odbędą się na ciężkiej trasie w Świdnicy.


Created by Przemysław Sobczyk - przemek191191[at]gmail.com
000075067